Autor




Jestem Boka

Nie wiem czy to przez tą pogodę, czy to spowodował mój dzisiejszy sen, a może powód jest zupełnie inny, do którego nie chcę się przyznać nawet sama przed sobą; ale mam takie jebitne wrażenie, że jestem jak spaghetti z przedwczorajszym sosem, które nie nadaje się do jedzenia, właściwie stoi w lodówce i woła o pomstę do nieba, ale i tak się go jeszcze nie wyrzuci, bo... szkoda.
Wiem jaki jest tego cel, wiem jaki jest zamiar, ale co z tego... Jestem kobietą, która oprócz tego, że wie, że naprawdę musi, jeszcze marzy, pragnie, chce czegoś innego, myśli o zupełnie innym, a tak naprawdę nigdy tego nie dostanie, wie, że to nieosiągalne, dlatego zajmie się czymś innym udając, że ta najważniejsza całość nie istnieje... A co ważniejsze... uda, że wcale nie jest potrzebna. Choćbym miała sobie przywalić młotkiem w głowę, zacząć rwać włosy z głowy, to co naprawdę chcę - będzie zawsze nieosiągalne.
Poza tym, to dziwne, bo są to dwie sprzeczności - chce tego i jednocześnie nie chcę.
Śmieszne prawda?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz